Amitaba - Buddyzm, Dharma, Nirwana


Być Buddystą

 

Bycie buddystą oznacza głębokie zintegrowanie każdej chwili życia z naukami Buddy.

Realizujemy to najpierw poprzez zrozumienie a potem przez sprawdzanie nauk w praktyce.

Musimy mieć do nich i samego siebie głębokie zaufanie, musimy być przekonani o słuszności nauk by stały się prawdziwą motywacją do działania.

Nie wystarczy tu tylko akceptacja czy też fascynacja tym, co mówi jakaś osoba mieniąca się mistrzem buddyjskim. Nasza chęć bycia buddystami nie może też wynikać jedynie z tego, że podoba nam się atmosfera buddyzmu, nie szukamy tu przecież niczego mistycznego, żadnych duchowych iluminacji czy cudów. Buddyzm to my sami, nasza prawdziwa natura, która jest wewnątrz nie na zewnątrz nas. To nasza wewnętrzna mądrość, którą trzeba odkryć tak, jak uczynił to Budda.

Trzeba naprawdę poznać samego siebie i zbadać własną motywację by nie szukać jakiś złudzeń, których tak naprawdę w buddyzmie nie ma.

To, co najistotniejsze kryje się w nas samych nie w tradycjach, praktykach, szatach, tekstach i innych widocznych atrybutach buddyzmu. Lgnięcie do takich zewnętrznych form nie jest najwłaściwszą podstawą motywacji, choć być może na początek wystarczy.

 

Jeśli już zyskamy pewność, że nauki Buddy są tym, czego chcemy się w życiu trzymać to dobrze byłoby znaleźć sobie miejsce w Sandze (zgromadzeniu uczniów) wybranej tradycji.

Nie jest to konieczne, ale grupa daje motywację do pracy nad sobą i wsparcie w trudniejszych chwilach.

Znacznie ważniejsze jest znalezienie swojego mistrza duchowego. Niestety jest wielu ludzi, którzy zwą się mistrzami (lub inni tak o nich mówią), ale którzy tak naprawdę nie posiadają żadnego wglądu w naturę rzeczywistości a jedynie wiedzę i trochę praktyki. Tacy ludzie mogą z powodzeniem prowadzić wykłady o buddyzmie na podstawie posiadanych wiadomości, ale nie będą potrafili pomóc w indywidualnej praktyce. Mistrzem nie zostaje się dzięki dyplomom i certyfikatom, nie zostaje nim też człowiek, którego wielu innych uważa za mistrza. Inni mogą się mylić lub mieć inne upodobania.

Naszym mistrzem może być tylko ten, którego sami po sprawdzeniu zaakceptujemy. Mistrzem się jest jedynie w relacji mistrz – uczeń, bez ucznia nie ma mistrza bez mistrza nie ma ucznia. Mistrz to nie tytuł przypisany do człowieka. Nie należy jednego z drugim mylić.

My sami wybieramy i niejako tworzymy w sobie pojęcie duchowego nauczyciela. To tak jak ze sławnymi osobami wielbionymi przez tłumy, takie osoby są bożyszczami, ale tylko dla tych ludzi, którzy sami ich za takowych uznają, w innych relacjach są zwykłymi szarymi ludźmi. Inna sprawa, że często o tym zapominają i gdy sława gaśnie okazuje się, że pozostaje tylko cierpienie.

Dla buddysty nie istnieją żadni bogowie i bożkowie czy to ludzcy czy niebiańscy, Buddysta widzi przede wszystkim ludzi nie etykietki do nich przyklejane.

 

Niestety przy wyborze nauczyciela możemy kierować się jedynie własnym zdrowym rozsądkiem i intuicją i jeśli widzimy w nauczycielu człowieka to prawdopodobnie nasz wybór będzie trafny. Ostatecznie dostaniemy takiego, na jakiego zasłużyliśmy.

Oczywiście wcale nie musimy szukać nauczyciela, przykład Buddy Siakjamuniego świadczy, że oświecenie można osiągnąć własnymi siłami, choć na pewno jest to bardzo trudne.

Oświecony umysł jest już w nas i jeśli tylko potrafimy poddać się samokontroli i dyscyplinie, jeśli nasza motywacja będzie tak silna jak historycznego Buddy to na pewno przyjdzie czas, w którym ujrzymy wreszcie naszą prawdziwą naturę, dostąpimy przebudzenia.

 

Formalnie buddystą zostaje się po tak zwanym przyjęciu Schronienia w Trzech Drogocennych Klejnotach:

 

·        Buddzie

·        Dharmie

·        Sandze

 

Nie musi się to wiązać z żadną szczególną ceremonią,[1] bowiem jak wszystko w buddyzmie tak i schronienie nie jest czymś zewnętrznym tylko naszym przekonaniem i wewnętrzną podporą. Takim fundamentem, na którym budowana jest cała buddyjska praktyka.

Kim jest Budda?

W schronieniu to słowo oznacza zarówno historycznego Buddę Siakjamuniego jak i buddę – naszą prawdziwą naturę.

Budda nie jest jakimś Wszechmogącym Bogiem, który rościłby sobie prawo do władzy nad wszechświatem, to najzwyklejszy człowiek, który dzięki swej moralności, współczuciu i bardzo wytężonej pracy zobaczył prawdę o nas i świecie.

Budda uczynił to dla wszystkich żyjących w cierpieniu istot i dlatego właśnie zasługuje na szacunek. Podobnie jak życie i śmierć Chrystusa jest przykładem miłości tak życie Buddy jest przykładem współczucia. Ci dwaj mogliby się wzajemnie uzupełniać gdyby tylko ludzie chcieli patrzeć na przykłady i słuchać nauk, a nie przywiązywać się do różnych dzielących doktryn.

 

Wracając do Buddy, przyjmujemy w nim schronienie jak w nauczycielu, który służy zawsze pomocą, wyrażamy też w ten sposób szacunek i podziękowanie za nauki, które przekazał dla pożytku wszystkich istot.

 

Drugim pojęciem jest budda, czyli nasza własna oświecona natura, która nigdy i nigdzie nie jest od nas oddzielona. To nasz własny umysł, prawdziwy stan rzeczy, który jest poza wszelkim kurzem i złudzeniami tego świata.

Prawdziwa natura umysłu jest zawsze czysta i wspaniała niestety nasze nawyki nie pozwalają jej nam na razie dojrzeć. Przyjmując w niej schronienie budujemy trwały fundament w samym sobie. Taka podpora jest czymś trwałym w świecie pełnym kłamstw i złudzeń gdzie wszystko zmienia się z chwili na chwilę i pędzi nie wiadomo, dokąd. Każdy fundament zbudowany na materialnych przedmiotach może ulec zniszczeniu, każdy postawiony na koncepcjach czy wiedzy, która nigdy nie jest pełna może ulec zmianie, jedynie czysta i nieograniczona przestrzeń umysłu poza wszelkimi koncepcjami i wiarą jest stała i niezmienna. Jedynie sobie samym możemy w pełni zaufać.

To zaufanie jednak musi być budowane poprzez pewne postawy jak: szczera chęć osiągnięcia oświecenia dla dobra wszystkich żywych istot oraz kultywowanie zrozumienia, że w nas wszystkich tkwią nieograniczone i wspaniałe możliwości, których wykorzystanie zależy tylko od nas samych.

 

Dharma to wszelkie metody pracy z umysłem, które zostały przekazane nam przez Buddę Siakjamuniego. Można ją podzielić na: nauki, czy to przekazywane ustnie czy w postaci tekstów i na urzeczywistnienie przedstawionych w naukach metod, czyli przemyślenia oraz stosowanie w praktyce. Dzięki urzeczywistnieniu zobaczymy rzeczy takimi, jakie są naprawdę. Początkowo oczywiście będzie to tylko silnym wyczuciem prawdy, ale z czasem przekształci się ono w bezpośrednie jej doświadczenie, które jest lekarstwem na wszelkie ludzkie cierpienia.

 

Sangha to zgromadzenie uczniów, buddyści, którzy praktykują dharmę i są w stanie przekazać ją innym. Są oni przykładem i oparciem dla chcących podróżować drogą Buddy i zawsze służą bezinteresowną pomocą tym, którzy jej potrzebują. To właśnie dzięki uczniom, ich bezinteresownemu poświęceniu wspaniałe nauki Buddy dotarły nawet do nas. Chyba warte jest to czci?

 

Przyjęcie schronienia jest łatwe, ale stanie się ono oparciem tylko wtedy, gdy będzie szczere, gdy nie będziemy go traktować jak formułki do powtórzenia.

Co zrobić?

Wystarczy usiąść jak do medytacji, zrobić kilka głębszych wdechów, uspokoić umysł, uświadomić sobie, po co to robimy i co chcemy osiągnąć.

Potem można wyobrazić sobie, że naprzeciwko nas siedzi Budda w otoczeniu uczniów, możemy wśród nich wyobrazić sobie znanych nam nauczycieli buddyjskich i wszystkich ludzi, którzy pomogli czy też pomagają nam w buddyjskiej praktyce. Niech ci uczniowie trzymają w dłoniach księgi z naukami dharmy. Oczywiście można to sobie wyobrażać dowolnie, można też wzbudzać w sobie zaufanie bez wyobrażeń to zależy od nas samych. Ważne byśmy poczuli dotyk jedności z Trzema Klejnotami.

Następnie wypadałoby pomyśleć lub wypowiedzieć słowa:

 

·        Znajduję schronienie w Buddzie

·        Znajduję schronienie w Dharmie

·        Znajduję schronienie w Sandze

 

Dobrze jest przyjmować schronienie codziennie, najlepiej podczas porannej medytacji. Dobrze też jest uzupełnić go życzeniem szczęścia dla wszystkich żywych istot pamiętając, że to, co robimy, robimy też dla nich.

 

Zintegrowanie nauk Buddy z życiem oznacza poszukiwanie równowagi we wszystkim, co się wydarza i stosowanie swych odkryć w budowaniu harmonijnych stosunków z otaczającym światem.

Buddysta nie stara się unikać cierpienia, wie, że jest ono częścią realności, którą należy przekształcić.

Dzięki tej wiedzy wszelkie trudności stają się drogą do oświecenia.

Buddysta dostrzega prawdę każdej sytuacji, dzięki czemu w każdej potrafi dojrzeć coś pozytywnego. Lub odwrotnie – dostrzeganie w każdej sytuacji cech pozytywnych pozwala wyluzować swe nastawienie i zobaczyć prawdę.

Buddysta nie krytykuje, nie potępia, lecz zawsze stara się wczuć w sytuację drugiego człowieka, co pozwala działać zawsze odpowiednio do sytuacji.

Buddysta nie ukrywa się za maskami, lecz zawsze odważnie pokazuje swoją prawdziwa twarz i nie waha się działać, gdy wymaga tego sytuacja.



[1] W ośrodkach buddyjskich jest to jednak codziennym ceremoniałem.

<< | >> 

<powrót do spisu treści  


 Buddyzm w XXI wieku