Amitaba - Buddyzm, Dharma, Nirwana 


Poglądy

 

 

To wiedza o cierpieniu, jego przyczynach i drodze wiodącej do kresu owego cierpienia.

Na głębszym poziomie wiedza o jedności wszystkiego oraz zależnościach tego złudnego świata. Bez wiedzy o całości człowiek pozostaje skupiony tylko na swych egoistycznych celach napędzając koło cierpienia.

Bez wiedzy i zrozumienia wszystkie działania oparte będą na błędnych wyobrażeniach, które są przejawem podstawowej niewiedzy – przyczyny naszego istnienia.

Głupota może przejawiać się na różne nawet pozornie sprytne sposoby zwłaszcza, że może współistnieć z ogromem nagromadzonych informacji i wykorzystywać je do swoich pseudo mądrych celów. Cóż tu dużo mówić nie od dziś wiadomo, że wykształcenie nie czyni nikogo mądrym, (choć jest bardzo pomocne) tak jak gigabajty informacji na dysku komputera nie czynią z maszyny istoty inteligentnej. Jednak odpowiedni program może korzystając z tych informacji całkiem nieźle symulować inteligencję. Podobnie niewiedza, bazując na zebranych, niepełnych informacjach może stwarzać różne złudne, pozornie mądre koncepcje, które zniekształcają odbiór rzeczywistości i przyczyniają się do tworzenia następnych, fałszywych koncepcji.

Być może nie powinienem, ale jednak spróbuję napisać, czym według mnie jest, lub powinna być mądrość. Otóż wydaje mi się, że mądrość to ludzka, bazująca na sprawdzonej wiedzy o świecie i co ważne wiedzy o samym sobie umiejętność widzenia rzeczywistych faktów i wyciągania obiektywnych wniosków wykorzystywanych następnie w pozytywnym, sprawiedliwym i budującym działaniu.

Jako, że wszelkie ludzkie działania służą ostatecznie człowiekowi, przeto najważniejszą wiedzą jest ta, o nas samych. Taką sprawdzoną w działaniu wiedzę o człowieku przekazują nam nauki Buddy mogą, zatem w połączeniu z nowoczesnymi odkryciami naukowymi służyć jako fundament mądrości. Niestety owa mądrość nie jest czyś danym człowiekowi od urodzenia, trzeba się jej nauczyć, co nie jest zbyt łatwe i oczywiste, nie ma przecież instytucji, która uczyłaby mądrości. W tej materii każdy jest zdany sam na siebie lub częściej na rodziców i kulturę, w której żyje. Jeszcze gorzej jest ze znajomością samego siebie, z akceptacją swojej niewiedzy i innych wad czy ułomności. Tutaj działanie podstawowego zaciemnienia umysłu manifestuje się w najmocniej w postaci niechęci do badania i zrozumienia własnej osoby, a przecież bez tego nie może być mowy o jakiejkolwiek mądrości.

 

Wracając do tematu - Pożyteczne i zdrowe poglądy w buddyjskim rozumieniu zbudowane są na obiektywnej i sprawdzonej nauce Buddy. W szczególności jest to zrozumienie prawdy o cierpieniu i nauki o współzależności wszystkiego. Działanie na podstawie takiego zrozumienia wsparte medytacją prowadzi do wglądu w prawdziwą naturę rzeczywistości. Człowiek jednak dopóki nie osiągnie owego wglądu musi opierać się na tworzonych koncepcjach, dlatego ważne jest by były to takie, które poprowadzą go do wyznaczonego celu.

Ich prawidłowość jest gwarancją powstawania prawidłowych intencji manifestujących się we wszelkim działaniu.

 

Zamierzenia


Wszelkie złe zjawiska obserwowane w społeczeństwach jak i u poszczególnych jednostek są jedynie manifestacją intencji, przejawianiem się myśli napędzanych przez pożądanie, nienawiść i złudzenia, czyli sfery umiejscowione w umyśle. Gdy intencje są prawidłowe, to prawidłowe będą też działania, wystarczy mieć świadomość, że to zawsze myśl ukierunkowuje działania fizyczne i słowne.

Kiedyś zastanawiało mnie chrześcijańskie pojęcie grzechu obejmujące myśli słowa i uczynki.

Jak można zgrzeszyć myślą?

Jednak, gdy zobaczymy myśli jako podstawę czynów, to okaże się, że takie pojęcie grzechu ma sens. To tylko fakt, że przeradzanie się intencji w czyn może być bardzo odległe w czasie sprawia, iż nie kojarzymy jednego z drugim i nie widzimy przez to nic złego w negatywnym myśleniu.

W Buddyzmie jednak nie istnieje pojęcie grzechu jako wykroczenie przeciwko boskiemu prawu, które jest złem wzbudzającym poczucie winy i wymagającym pokuty. Myśli, pozytywne czy negatywne same w sobie złem nie są mogą jedynie prowadzić do tworzenia niewłaściwych uczynków, dlatego też wymagają oczyszczenia i przekształcenia. W buddyzmie odbywa się to poprzez naukę o tym jak rodzaj myśli wpływa na działanie. Naukę o tym jak dzięki uważności zauważać i rozpoznawać pojawiające się myśli i jak wykorzystać to wszystko na drodze samodoskonalenia.

Budda stwierdza, że niewłaściwe działanie jest częścią naszej obecnej natury u podstaw, której leży niewiedza. To właśnie podstawa powinna być usunięta a cała reszta na niej posadowiona zawali się jak domek z kart odsłaniając naszą prawdziwą, czystą i wspaniałą naturę Buddy. Efekt takiego postępowania jest pewny i trwały w przeciwieństwie do innych metod bazujących na walce z pojawiającym się złem, które jest przecież tylko objawem niewiedzy. Nawet, jeśli jakaś ludzka istota jest zdolna do kontrolowania swych myśli, słów i uczynków bez w każdym momencie życia to i tak efektem będzie tylko lepsze odrodzenie, po którym nie ma gwarancji, że nie nastąpi nawrót choroby zwanej złem.

Budda podczas medytacji obserwował pojawianie i zanikanie intencji to pozwoliło je zrozumieć i podzielić na dwie części:

 

Prawidłowe oparte na zasadach moralnych

 

Intencja wyrzeczenia, intencja dobrej woli, intencja nie wyrządzania krzywdy.

Wystarczy wzbudzać je w sobie choćby przez modlitwę i postanowienia a powoli zacznie dokonywać się proces przemiany naszych nawykowych działań. Staną się one pozytywne, zaczną przynosić szczęście nam samym i innym istotom. Z takich sposobów tyle, że opracowanych współcześnie korzysta wielu ludzi chcących osiągnąć sukces w jakiejś dziedzinie. Oni wiedzą, że droga do jakiegokolwiek celu zaczyna się od kształtowania samego siebie. Tacy ludzie stają codziennie rano przed lustrem i głośno opowiadają o swoich postanowieniach, dzięki czemu ich działania powoli ukierunkowują się na osiągnięcie zamierzonego celu. Świadome działanie, jakim jest mówienie samemu sobie o własnych planach czy intencjach wzbudza podświadome procesy, które kierują wszystkim, nawet małymi, pozornie nic nie znaczącymi odruchami, ale które zsumowane dają zadziwiające efekty. Raczej trudno byłoby coś takiego osiągnąć innymi sposobami, bowiem tak naprawdę niewielu z nas potrafi świadomie i całkowicie kontrolować swe działania w każdej chwili.

Zapamiętajmy, że praktyka wzbudzania dobrych intencji zmienia nasze postępowanie na pozytywne bez potrzeby czynienia jakichś innych, większych osobistych wysiłków.

 

Nieprawidłowe

 

Intencja rządzona przez pożądanie, intencja rządzona przez złą wolę, oraz intencja wyrządzania krzywdy.

Wszystkie chęci czy też myśli z grupy drugiej wprowadzają w umyśle zamieszanie, stają się przyczyną nieprawidłowych działań, szkodzą zarówno właścicielowi jak i innym istotom uniemożliwiając osiągnięcie oświecenia.

Pomyślmy; gdy odrzucamy lub po prostu nie pamiętamy o zasadach moralnych to, jakie inne kryteria możemy przyjąć w swym działaniu?

Zysk? Status społeczny? Sława?

Czyny oparte na takich zasadach całkowicie wykluczają troskę o dobro innych, są jak najbardziej EGOISTYCZNE i wrogie w stosunku do całej reszty świata.

Na szczęście za pomocą wzbudzania i rozwoju intencji z grupy pierwszej można te szkodzące nam zneutralizować, dzięki czemu pozytywne nie będą miały konkurencji i wypłyną na wierzch.

Podstawą dobrych intencji są właśnie wymienione wcześniej prawidłowe poglądy, czyli wiedza o tym jak rzeczy faktycznie funkcjonują.

 

<powrót do spisu treści    dalej>


 Buddyzm w XXI wieku