Amitaba - Buddyzm, Dharma, Nirwana


samantabhadraKobiety, partnerstwo i seks

 

Dzieci, dorośli, mężczyźni i kobiety wszyscy są ludźmi. Wszyscy mają takie samo prawo do życia i szczęścia. W swojej ostatecznej naturze wszyscy przecież jesteśmy tym samym – pustą, przejrzystą i nieograniczoną przestrzenią umysłu, ta zaś nie jest ani męska ani żeńska.

Nie da się jej podzielić i wyodrębnić cech charakterystycznych dla kobiety czy mężczyzny, lepszych czy też gorszych. Wszyscy posiadamy w sobie esencję oświecenia i wszyscy możemy ją wykorzystać niezależnie od płci, pozycji społecznej czy też innej cechy klasyfikującej ludzi.

Różnice pojawiają się dopiero w sposobie odrodzenia, więc są względne. Pomijając cechy fizyczne można powiedzieć, że w mężczyznach jest więcej bezpośredniej energii wyrażającej się w sile i pasji działania, ale też w mocno posadowionym ego. U kobiet natomiast znajdujemy więcej przestrzeni, czyli mądrości i spokoju. Oczywiście cechy te pod wpływem czynników środowiskowych mogą ulegać pewnym zmianom. Tak jak to obserwujemy w życiu, cechy niewykorzystywane i nie rozwijane zostają osłabione i zanikają, do głosu dochodzą wtedy inne, często o przeciwnym znaczeniu. Nie bez znaczenia jest tu karma stworzona w poprzednich żywotach, ale oczywiście nic nie jest ostatecznie określone zawsze istnieje możliwość rozwoju, wystarczy uświadomić sobie swoje braki i wzbudzić chęci do duchowej przemiany.

Było by znacznie łatwiej gdyby kobieta i mężczyzna traktowali swój związek partnersko i pomagali sobie nawzajem nawet w sferze duchowej. Kobieta dzięki swej mądrości potrafi przyhamować i skierować na właściwe tory pewne impulsywne reakcje mężczyzny. Może, gdyby tylko chciała skierować jego energię na ścieżkę duchowego rozwoju. Mężczyzna może natomiast dawać kobiecie siłę i entuzjazm do praktyki, może dać jej oparcie w trudniejszych chwilach.

 

"Małżeństwo nie zostało ustanowione jedynie dla wygody męża i żony. Jego znaczenie jest o wiele głębsze niż związek dwu ciał zamieszkałych w jednym domu. Dzięki zażyłości związku mąż i żona mogą sobie wzajemnie pomagać, gdy ćwiczą swój umysł w naukach Buddy."

Budda

 

Teoretycznie kobietom łatwiej byłoby osiągnąć oświecenie, ich biologiczna funkcja, czyli możliwość rodzenia dzieci ukierunkowuje zainteresowania i energię. Często poświęcają się dzieciom i rodzinie bez reszty nie myśląc o sobie. Dzięki temu ich ego, czyli główna przeszkoda, nigdy nie urasta do poziomu obserwowanego u mężczyzn. Niestety ta sama biologia plus uwarunkowania społeczne sprawia, że przestają szukać celu w życiu bo rodzina staje się tym głównym celem. Nie jest to oczywiście reguła, ale bardzo częsty przypadek nawet w naszej zachodniej cywilizacji. (pomijając oczywiście ruch feministyczny)

Z mężczyznami jest trochę inaczej, ich energia sprawia, że ciągle poszukują czegoś nowego, są w ciągłym ruchu podążając do wyimaginowanych celów. Są wojownikami, badaczami i odkrywcami, ale działania, które wykonują od wieków stwarzają w nich przekonanie, że tak właśnie być powinno, że na tym polega typowa rola mężczyzny. Te koncepcje są przyczyną nadmiernego rozdmuchania ego, z którym nie każdy facet potrafi sobie poradzić. Gdy któryś nie potrafi podołać owej wymyślonej „roli mężczyzny” to staje się ona przyczyną cierpienia topionego w alkoholu, narkotykach czy agresji.

Jak widać żadnej ze stron z osobna nie jest łatwo kroczyć po ścieżce duchowego doskonalenia. Jesteśmy sobie nawzajem potrzebni w końcu ostatecznie i tak jesteśmy jednością. To właśnie ona, podświadomie wyczuwana jest powodem lgnięcia do płci przeciwnej i subtelną przyczyną powstawania uczucia miłości. Spory w tym udział ma też deficyt pewnych cech typowo męskich i typowo żeńskich. Subtelne poczucie braku tych cech w skrajnych przypadkach doprowadza do neurotycznego zauroczenia płcią przeciwną, które może stać się przyczyną odrodzenia właśnie w takiej płci.

Pisząc o płci nie sposób ominąć temat seksu. W dziejach chrześcijańskiej kultury seks był raczej tematem tabu, takim złem koniecznym, a ciało zwłaszcza kobiece, siedliskiem grzechu.

Do dziś jeszcze pokutują echa podobnych poglądów zwłaszcza, jeśli chodzi o seks przedmałżeński. Można zrozumieć, że poglądy owe wyrastają z troski o dobro ewentualnych dzieci lub tez mogą wynikać z chęci ochrony niedojrzałych osobników przed skutkami niechcianej ciąży. W zasadzie, więc mają wymiar społeczny tylko, że efekty takich poglądów bywają obosieczne i w sumie przynoszą więcej złego niż dobrego. Niestety większość obiekcji dotyczące seksualności ogólnie, nie jest tak naprawdę niczym umotywowana, a wynika z głęboko zakorzenionych w chrześcijaństwie przesądów.

Nie jest niczym nowym stwierdzenie, że uświadamianie i wiedza jest lepsza od wszelkich zakazów i nieprawdziwych poglądów mających na celu kontrolę tak intymnej sfery jak współżycie płciowe. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że seks jest pięknym przeżyciem dla dwojga ludzi i wcale niekoniecznie musi być powiązany z prokreacją. Nauki buddyjskie mówią jasno, że związek cielesny dwojga partnerów czyniony za obopólną zgodą i nie krzywdzący nikogo nie jest niczym złym, wręcz przeciwnie. Seks wykorzystywany jest nawet w pewnych buddyjskich praktykach tantrycznych jako jedna z metod prowadzących do rozpoznania natury umysłu. Są to jednak metody dość zaawansowane i nie przeznaczone dla wszystkich, dlatego nie będę ich opisywał. Jeśli natomiast seks przeszkadza komuś na drodze buddyjskiej to nic nie stoi na przeszkodzie by został mnichem i przyjął celibat. Wszystko to są sprawy bardzo indywidualne i każdy, kto podejmuje praktykę zapewne sam rozważy wszelkie za i przeciw. Nie ma tu, bowiem żadnych sztywnych reguł czy nakazów, których trzeba by się trzymać. No może poza samymi wskazaniami tyczącymi się seksu niewłaściwego, takiego np. z dziewczyną pozostającą pod opieką rodziny(do lat 18), z kobietą (mężczyzną też) pozostającą w związku małżeńskim, seks w obecności nauczyciela buddyjskiego, obrazów Buddy, sutr, seks w świątyni buddyjskiej. Chodzi tu o seks który mógłby kogoś skrzywdzić bądź związany z brakiem szacunku dla Buddy, Dharmy i Sanghi.

Na koniec jeszcze kilka słów o uczuciu miłości, które nadaje największy sens związkowi dwojga partnerów. Uczucie sprawia, że kobieta w oczach mężczyzny staje się boginią piękna, a on w jej oczach księciem z bajki. Dzięki temu wspaniałemu złudzeniu seks staje się niemalże związkiem bogów, pięknem, które naprawdę warto przeżywać. Miłość to duchowe spotkanie dwojga ludzi, którzy potrafią otworzyć się na siebie, pokazać najwrażliwsze zakątki swej „duszy”. Przeżywający ją partnerzy staja się zdolni do największych poświęceń dla drugiej osoby i czerpią z tego radość. Nie ma tu miejsca na własne ego, na uczucia typu „Ja” chcę posiadać, w tym momencie miłość staje się tylko kaprysem, pożądaniem drugiej osoby niczym jakiegoś przedmiotu. Prawdziwa miłość wyraża się w życzeniu i dawaniu drugiej osobie prawdziwego szczęścia nie żądając niczego w zamian. Należy ją pielęgnować przez otwartość i zrozumienie partnera, bowiem jest ona nie tylko najpiękniejszym ludzkim uczuciem, ale też drogą do wyzwolenia.

<< | >>

 <powrót do spisu treści  


 Buddyzm w XXI wieku