Amitaba - Buddyzm, Dharma, Nirwana 


oczy ze stupy w kathmandu - swajambu

Wstęp

 

Pewnego dnia robiłem porządek w pewnej szufladzie i przy okazji znalazłem mnóstwo karteczek i innych świstków papieru z zapisanymi przemyśleniami na tematy związane z buddyzmem. Już miałem je wyrzucić, gdy wpadła mi do głowy myśl, że właściwie może się to komuś przydać. Nie, żebym uważał je za szczyt mądrości, a nawet z perspektywy czasu widzę, że właściwie odkrywałem ponownie Amerykę, ale skoro mnie naprowadzały na właściwy trop to może jednak nie są takie do końca banalne i nieprzydatne do niczego.

Zatem poskładałem je trochę, co nieco dodałem i trochę pozmieniałem aż w końcu wyszło coś, co od biedy można by nazwać książką.

Początkowo przeznaczyłem ją dla buddystów, ale im więcej o tym myślałem tym jaśniejszym się stawał fakt, że było by to nieuczciwe w stosunku do tych czytelników, dla których niniejszy tekst będzie pierwszym kontaktem z taką filozofią. Postanowiłem, zatem darować sobie fachową terminologię i całą masę mądrych cytatów skupiając się raczej na osobistym wyrażeniu zrozumienia, o które ociera się każdy, kto zadaje pytania i konsekwentnie poszukuje odpowiedzi.

Zapewne forma jak i pewne koncepcje filozoficzne nie są całkowicie zgodne z tradycyjną wykładnią nauk buddyjskich, ale ich duch nigdy nie odbiega od tego, co ostatecznie jest prawdziwe- od natury rzeczywistości. Jest to coś, czego nie można wyrazić za pomocą słów jednakowo zrozumiałych dla wszystkich ludzi a jedynie wskazać i zachęcić do samodzielnego dalszego dociekania prawdy.

Budda nie stworzył ostatecznych i trwałych dogmatów, które wystarczyłoby przeanalizować bądź uwierzyć tylko uniwersalne nauki, którym obce są bariery kulturowe, religijne czy rasowe. Ta uniwersalność jednak nakłania nas do sprawdzania wszystkiego osobiście, do doświadczenia, które ukaże, co kryje się za słowami i da nam pewność słuszności (lub nie) przekazu buddyjskiego. Nie są to autorytatywne nauki dane przez Boga, tylko sprawdzana przez tysiąclecia wiedza człowieka dla człowieka, której odkrycie motywowane było współczuciem dla wszystkich cierpiących istot. Elementy tych nauk znajdujemy zarówno w rozważaniach wielkich filozofów kultury zachodniej, wierzeniach Indian Ameryki Północnej, Religii chrześcijańskiej i wielu innych.

Budda stwierdził, że prawda objawia się sama temu, który chce i potrafi słuchać. Można ją znaleźć wszędzie, w kamieniu i wdychanym powietrzu, trawie i cieple promieni słonecznych i najważniejsze w swoim umyśle.

To właśnie człowiek potrafi odbierać świat w pełni, to człowiek jako jedyna odczuwająca istota zadaje pytania o sens istnienia, to on poszukuje prawdy nie wiedząc, że sam jest jej źródłem. Budda odnalazł prawdę tam, gdzie nikt inny jej nie szukał tak intensywnie. To nie jest prawda Buddy. To, co On odnalazł, każdy znajdzie w swym wnętrzu, jeśli tylko potrafi sobie zaufać i uwierzyć w swe odkrycia.

Oczywiście nie jest to proste, bardzo łatwo wpaść w sidła własnych złudzeń i zamiast szukać prawdy rozpocząć gonitwę za swymi marzeniami o bogach, nieśmiertelnej duszy lub podobnymi koncepcjami dającymi chwilowe poczucie bezpieczeństwa i szczęścia.

Muszę was rozczarować drodzy czytelnicy, droga do prawdy nie jest ani prosta ani przyjemna i choć prawda jest na wyciągnięcie ręki, to samo sięgnięcie po nią może okazać się bolesne. Tak jak w życiu, łatwe rozwiązania są zazwyczaj powierzchowne i ostatecznie nie przynoszą zadowalających efektów. Gdyby było inaczej, to ludzkie cierpienia i rozterki zniknęłyby w krótkim czasie, a wszystkie religie stały by się niepotrzebne. Prawda, bowiem zdziera maski z przyjemności, do których tak lgniemy, a które w ostateczności okazują się być przyczyną cierpień doświadczanych w naszej egzystencji.

Jak małe dziecko, które koniecznie musi zjeść całe pudełko czekoladek na raz nie wiedząc, że rozboli go brzuch, gdy tymczasem prawdziwe i pożyteczne szczęście przynieść mu może matka czytająca bajkę na dobranoc. Tak i my w dorosłym życiu gonimy za pozorami szczęścia nie interesując się prawdą, która jest ostatecznym i trwałym szczęściem.

Chciałbym wam przybliżyć ową prawdę, niestety jej natury nie da się opisać za pomocą słów, tak jak etykietka na butelce wina niewiele powie o bogactwie jego bukietu, tak i słowa na niewiele się zdadzą bez próby posmakowania tego, o czym mówią.

Jeśli ktoś pisząc twierdzi „To jest buddyzm” to po prostu kłamie, dlatego proszę nie traktujcie słów tu napisanych jak arbitralne prawdy, to, bowiem co mogę przekazać jest jedynie moją subiektywną prawdą, którą zapewne i tak każdy zrozumie inaczej, na swój własny sposób.

Mam jedynie nadzieję, że książka ta pozwoli podzielić się „duchem” tego, co chcę przekazać, że być może to, co jest gdzieś pomiędzy wierszami zapoczątkuje subtelny proces dociekania i poznawania prawdy.

<< | >>

 <powrót do spisu treści 


 Buddyzm w XXI wieku