Amitaba - Buddyzm, Dharma, Nirwana


Wybrane nauki

 

„ Każdy jest panem samego siebie, jest dla siebie oazą. Każdy powinien przede wszystkim zachować kontrolę nad sobą.”

 

Budda uświadamia nam, że każdy sam tworzy swoje życie, nie ma nikogo, kto mógłby sobie rościć uzasadnione pretensje do władzy nad nami. Wszyscy w istocie jesteśmy tym samym – przestrzenią umysłu. To oznacza wolność i jeśli sami nie uznajemy czyjejś władzy to tak naprawdę nikt nie może nami kierować. Każdy posiada wolność wyboru opartą nie na zewnętrznym świecie, ale na wolności umysłu. Nie można nas do niczego zmusić. Owszem, człowieka można do tego stopnia ogłupić, że będzie coś czynił wbrew własnym przekonaniom, można go zastraszyć lub zmusić fizycznie, gdy jego umysł jest słaby, a ego szuka oparcia w zjawiskowym świecie. Historia jednak uczy, że ludzi świadomych swej wolności nawet tortury nie zmuszą do zmiany przekonań czy też czynów z nimi niezgodnych. Chyba, że dla słabego człowieka przemoc stanie się wymówką do uległości.

Tak naprawdę to umysł kontroluje materię, nie odwrotnie. To on sprawia, że człowiek potrafi bardzo wiele znieść, potrafi nawet umrzeć za słuszną sprawę, jeśli tylko jest naprawdę i szczerze przekonany o jej słuszności.

Jednak, gdy umysł jest słaby, to nawet duża siła fizyczna nie pomoże w prawdziwie trudnej sytuacji. Każdy pewno zna przykłady, w których zwykli ludzie w pewnych sytuacjach stawali się bohaterami dokonującymi heroicznych czynów, podczas gdy ci, którzy powszechnie uważani byli za silnych załamywali się i zawodzili. Historia zna mnóstwo takich przypadków, a jeszcze więcej pozostaje ukrytych. Zwłaszcza kataklizmy czy wojna odkrywa całą prawdę o człowieku, wyciąga z nas zarówno najniższe instynkty jak i najszlachetniejsze uczucia mające odbicie w bohaterskich wyczynach, gdy jeden człowiek poświęca się dla drugiego.

To wszystko sprawia siła umysłu, dzięki niemu człowiek potrafi nie tylko zapanować nad strachem i instynktami, ale też może wykrzesać z siebie siły, których istnienia nie podejrzewał nawet. Przypominają mi się pewne badania ochotników w stanie hipnozy, gdy pod wpływem sugestii ludzie o przeciętnej sile fizycznej zwiększali ją kilkukrotnie do poziomu, którego nie powstydziliby się Strongmeni. W odwrotnym kierunku było podobnie.

Wszystko jest kwestia nastawienia, gdy brakuje woli to nawet najprostsze czynności stają się trudnymi problemami.

Cała wolność i ograniczenia istnieją w umyśle tyle, że wolność jest naturalna, a przeszkody stwarzamy sami przez różne koncepcje i poglądy.

To umysł jest oazą, w której można odnaleźć dystans do problemów życia. Takiej oazy nie znajdziemy nawet w rodzinnym domu, jeśli zabraknie jej w nas samych.

Tybetańskie przysłowie mówi:

 

 ,”Jeśli problem da się rozwiązać, to nie ma się, czym martwić, jeśli zaś rozwiązać się nie da to zmartwienie nic nie pomoże”

 

„Nawyk postrzegania rzeczy jako pozytywne lub negatywne powstaje w umyśle. Łańcuch emocji w rodzaju lubię – nie lubię, pragnę nienawidzę, tworzy coraz więcej bólu czy pożądania.”*

 

Tak, więc spokój i dystans do problemów można odnaleźć jedynie w umyśle, gdy przestaniemy czepiać się koncepcji własnego”Ja”.

Gdy już naprawdę staniemy się świadomi swej wolności to wtedy otwiera się realna szansa by pomóc innym w ich problemach. Warunek uświadomienia sobie swojej mocy jest konieczny by nasze postrzeganie i działanie nie było zgodne z Biblijnym powiedzeniem:

 

„Widzisz źdźbło w oku brata swego, a belki w swoim oku nie widzisz...”

 

Nie jest to łatwe, bowiem nasze ego sprawia, że jesteśmy bezkrytyczni wobec siebie, nie dopuszczamy do świadomości swoich wad. To czyste tchórzostwo, boimy się spojrzeć na samych siebie by nie odkryć niechcianej prawdy, dlatego tak łatwo przychodzi nam widzenie i krytykowanie wad innych ludzi. Dzięki temu czujemy się dowartościowani. Porównywanie się z innymi przynosi ulgę, wmawiamy sobie, że nie jesteśmy najgorsi, ale tak naprawdę jest to fałsz wynikający ze strachu. Gdy w ten sposób będziemy postrzegali samych siebie to nigdy nie będziemy szczęśliwi, nigdy też nie będziemy panami własnego losu.

Dlatego też Budda mówi:

 

”Dobrego przyjaciela, który wskazuje nasze błędy lub wady, należy cenić tak, jakby odkrywał przed nami sekret ukrytego skarbu”

 

My jednak nie lubimy takiego postępowania, przecież wszyscy inni są gorsi od nas... I dalej trzymamy się swych złudnych przekonań.

Działanie kierowane takimi fałszywymi osądami siebie i innych nigdy nie będzie właściwe, dlatego dopóki nie pozbędziemy się porównań i opinii na nich opartych, dopóty los będzie kierował nami a nie odwrotnie.

 

„Tajemnica zdrowia, tak umysłu, jak i ciała, polega na tym, by nie rozpaczać nad przeszłością, nie martwić się o przyszłość ani nie uprzedzać kłopotów, lecz żyć chwilą obecną mądrze i poważnie.”

 

Naszym głównym problemem jest to, że nie potrafimy żyć tu i teraz. Gdy teraźniejszość nie pasuje do obmyślonych koncepcji wracamy myślami do przeszłości. Wspominamy, często idealizując chwile przeżyte dawniej lub na nowo przeżywamy przeszłe porażki i upokorzenia. Zadręczamy się wspomnieniami nie zauważając, że stan przygnębienia, w który się wprowadzamy wpływa na nasze teraźniejsze działania. Przykre wspomnienia odbierają wiarę w nasze możliwości, zaniżają samoocenę, sprawiają, że stajemy się smutasami, od których odsuwają się teraźniejsi znajomi. W ten sposób teraźniejszość też staje się smutna i nieudana, co tylko utrzymuje nas w przekonaniu o własnym nieudacznictwie i nakręca koło cierpienia.

To oczywiście przejaskrawiony, ale w sednie prawdziwy przykład tego, w jaki sposób tworzymy własne życie.

Drugim błędem jest zbytnie zamartwianie się przyszłością, snucie wielkich planów, które jeśli się nie sprawdzą wprawiają nas w przygnębienie. Mam znajomego, którego manią jest przewidywanie i tworzenie drobiazgowych planów każdego działania, na przykład wakacyjnych wyjazdów. Pamiętam jego słowa, gdy po któryś tam „nieudanych” wakacjach (z powodu pogody) stwierdził, że „jeśli zbytnio się nastawia na piękną wakacyjną pogodę to ta na przekór jest bardzo nieudana”. Tak jakby cały świat z pogodą włącznie kręcił się wokół niego i z premedytacją robił psikusy. Ten człowiek nigdy nie jest zadowolony, był w pięknym miejscu na wakacjach, ale całą radość z wyjazdu przesłoniła mu pogoda.

Tak to już z nami jest, planujemy, nastawiamy się, a gdy splot okoliczności zniweczy plany stajemy się nieszczęśliwi. Nie chcę przez to powiedzieć, że planowanie jest złe. Wręcz przeciwnie jest bardzo potrzebne tylko zbytnie przejmowanie się i nastawianie na to, że wszystko pójdzie według naszej myśli jest błędem, który w ostateczności przynosi niezadowolenie, przesłania prawdziwy świat i nie pozwala się nim w pełni cieszyć. Budda stwierdza, że tylko życie chwilą obecną, czyli obecność duchem w „tu i teraz” bez zbędnych koncepcji i wyobrażeń gwarantuje zadowolenie z czynów oraz realny wpływ na własny los.

Dzięki świadomości chwili obecnej widzimy prawdę, która pozwala w pewnym zakresie planować działania. Znajomość prawdy uzmysławia nam nasze ograniczenia i małą wiedzę dzięki temu nie jesteśmy zaskakiwani przez okoliczności, po prostu wiemy, że mogą nastąpić i zareagujemy na nie odpowiednio do rzeczywistości nie zaś własnych koncepcji.

To właśnie Budda nazywa mądrym życiem, które jest gwarancją zdrowia ciała i umysłu. Ostatnimi czasy oficjalna nauka zaczęła na poważnie interesować się związkami zachodzącymi między stanem umysłu a zdrowiem i długowiecznością. Co prawda nie jest łatwe ogarnięcie wszystkich czynników wpływających na nasze zdrowie, ale mimo wszystko można już wysnuć wnioski, że zdrowie zależy w bardzo dużym stopniu od stanu ducha.

Istnieje bardzo wiele opisanych przypadków, gdy ludzie biedni, niedożywieni i żyjący w fatalnych warunkach sanitarnych, ale za to zachowujący pogodę ducha dożywali sędziwego wieku w doskonałym zdrowiu. Piszę o tym, bowiem współczesne społeczeństwa zachodnie przywiązują ogromną wagę do zdrowej żywności czy przesadnej higieny zaniedbując całkowicie sferę psychiczną.

Niestety takie postępowanie jest niewłaściwe, ludzkie ciało jest produktem umysłu, stanowią jedność i tak właśnie należy na nie patrzeć i dbać.

Pojmując ciało w kategoriach materialnych oczywistym będzie, że wszelkie zewnętrzne i wewnętrzne czynniki materialne będą miały ogromny wpływ na zdrowie. Jednak, gdy ktoś jest świadomy swej prawdziwej duchowej natury to będzie potrafił w dużym stopniu uniezależnić się od tych czynników poprzez kontrolę i różne techniki oddziałujące na umysł. Jest to trudne, ale możliwe.

Na razie jednak ludzie, którzy nie są do końca przekonani o swym duchowym pochodzeniu i postrzegają materię jako coś naprawdę realnego powinni sobie uświadomić, że niezależnie od tego, w co wierzą to stan ich umysłów i tak będzie miał duży wpływ na jakość życia i zdrowia. Być może kiedyś stanie się to potwierdzonym niezbicie faktem naukowym, ale póki, co nie zaszkodzi zaufać naukom Buddy, które w ciągu wieków przyniosły szczęście i zdrowie bardzo wielu ludziom.

 

„Wszelkie arbitralne koncepcje na temat materii, zjawisk i odnoszące się do nich idee są jak sen, urojenie, bańka mydlana, cień, wysychająca rosa, błyskawica, złudna zjawa czy chmura.”

 

Budda chce przez to powiedzieć, że wszelkie prawdy nie oparte na doświadczeniu są niewiele warte. Umysł ma tendencje do interpolowania wiedzy, budowania opinii w oparciu o szczątkową lub niedokładną wiedzę. Opinie te powielane i niejednokrotnie przekręcane fałszują postrzeganie rzeczywistości i stają się bazą dla następnych jeszcze bardziej fałszywych koncepcji. Człowiek ma prawo błądzić, ale narzucanie takich przekonań innym, że też nie wspomnę o działaniu opartym na nich jest po prostu błędem.

To, co sami uznajemy za prawdę niekoniecznie musi być prawdą dla innych. Należy sobie uświadomić ten prosty fakt oraz to, że nawet wiedza naukowa ulega zmianom. Żaden naukowiec o otwartym umyśle nie powie, że ”tak jest na pewno”. Świadomość własnej niewiedzy oraz tego, że nic nie musi być „na pewno” jest najlepszym sposobem na uniknięcie błędów w życiu.

 

„Wszelkie ludzkie cierpienia mają swoją przyczynę i można położyć im kres. Albowiem wszystko na świecie jest wynikiem zbieżności przyczyn i warunków, wszystko znika, gdy owe przyczyny i warunki ulegają zmianie lub ustają.”

 

Zrozumienie tej nauki daje nam optymizm oraz prawdziwą moc do tworzenia i kierowania własnym życiem. Nic przecież nie jest z góry ustalone, przyszłość nie istnieje w trwałej formie, tak naprawdę w ogóle nie istnieje. Jest jedynie potencjałem, którego podwaliny właśnie kształtujemy w tej chwili. Nie kierują też nami zachcianki żadnego Boga czy jego niepoznawalne wyroki. Zresztą Bóg, który naprawdę chciałby być obiektywny sprawiedliwy i w dodatku kochający wszystkich nie mógłby dawać wolności i jednocześnie ferować wyroków.

Mamy wolną wolę i dzięki niej możemy zmienić siebie i swoje życie, ktoś, kto mówi, że jest „niereformowalny” zaprzecza możliwości rozwoju i istnieniu wolnej woli.

Przyczyn swego losu szukajmy w sobie, bez zrozumienia siebie nigdy nie pojmiemy tego, co nas spotyka.



* Tulku Thondup „Uzdrawiająca Moc Umysłu”

 

 <powrót do spisu treści  Dalej>


 Buddyzm w XXI wieku